Wyobraź sobie świat w którym bezpieczeństwo członków Twojej rodziny i znajomych wciąż jest zagrożone. Świat, w którym polityka bezlitośnie splata się z każdą, choćby najbardziej błahą dziedziną życia i zmusza wszystkich – chcących czy nie – do zaangażowania po którejś ze stron. I wreszcie: wyobraź sobie prastare bóstwa, pozornie tylko nieobecne w realnym świecie, w rzeczywistości wciąż rywalizujące w pewnej brutalnej grze. Grze, w której pionkiem jest każda żywa istota. Czy czujesz dreszczyk emocji?

Zostań śmiałkiem i włącz się do gry!


Najnowsze wieści z krainy, czyli czym teraz żyjemy...

Zło złem zwyciężaj napisana przez (Jarnheir Ulvsen) dnia: 2016-07-21

"Mogłoby się zdawać, że spojrzenie wszystkich skupiało się na działaniach wojennych prowadzonych przy granicy Republiki i Królestwa. Że wiarę w szybkie zakończenie konfliktu należy pokładać wyłącznie w dowódcach i żołnierzach, a szary obywatel niewiele może zdziałać w obliczu mocy armii po obydwu stronach barykady. Takie myślenie- błędne i powszechne- postanowiło przełamać kilka osób, które zadecydowało o wystąpieniu przed szereg, niekoniecznie stając do walki na froncie.
W ten sposób właśnie po stronie Republiki pojawiła się propaganda antykrólewska. Prostemu ludowi wmawiano, że Kahea Valeard tylko czyha na kolejne ziemie, bo te po stronie królestwa swymi rządami ogołociła. Że rolnicy nie mają co siać- wszelkie plony poszły do skarbca królewskiego albo na utrzymanie wojska. Że lud aby przeżyć dopuszcza się aktów kanibalizmu. Że młode kobiety zamiast wydawane mężom- pakowane są na wozy i wiezione na granicę, gdzie stacjonuje wojsko pod dowództwem dzikiego i niewyżytego Ulvsena. Tam, rzecz jasna, wykorzystywane są w jednym jeno celu, a kiedy opadają z sił, pozostawia się je na rychłą śmierć na ostrym mrozie. Te plotki zrodziły kolejne, kiedy każdy coś dodał od siebie i całkiem niedługo, bo w ciągu raptem kilku dni, okazało się, że królowa odbiera matkom nowo narodzone dzieci, by zażyć kąpieli w ich krwi, co ma jej dać jeszcze gładszą cerę… Lud po stronie Republiki stopniowo się podburzał i coraz bardziej mobilizował by stanąć u boku Viktora Thenard, aby bronić swoje ziemie i swoich bliskich.
Tymczasem po stronie Królestwa pojawił się inny problem. Jarnheir Ulvsen dostawał coraz więcej informacji jakoby na transport żywności przysadzała się grupa zbirów- w ciągu kilku tygodni dwie karawany dotarły nad Jezioro Oko z przetrzebionymi zapasami dla wojska. Dowódca, jak niesie wieść, mocno poirytowany sytuacją, postanowił skorzystać z usług najemników- wolnych strzelców, którzy do tej pory nie zajęli swojego stanowiska w konflikcie, ani nie dołączyli do armii, pozostając w głębi królestwa. Wiadomo było jedno- szajka zbirów z charakterystyczną chudą chłopczycą na czele (jak zeznawali dostawcy) czaiła się gdzieś w lasach na tyle daleko od wojsk, żeby przez nieuwagę nie wpaść w łapy Jarnheira. I taka właśnie informacja obiegła łowców głów.
Co działo się jednak z zapasami, które teraz, w trakcie srogiej zimy były na miarę złota? Podobno- czego nie da się potwierdzić, bo mieszkańcy na ten temat milczą- trafiły one do kilku niewielkich wiosek, które eksploatowane były na rzecz wojska do granic. Anonimowa dobra dusza podrzuciła w nocy worki z żywnością pod drzwi tamtejszej jadłodajni. Czyżby i to było ukartowaną propagandą, czy zwykłym zbiegiem okoliczności?

___
Ogłaszam nabór do sesji wysokiego ryzyka- przyjmuję zarówno najemników i zabójców pragnących wzbogacić się na armii królewskiej, jak i łotrów, którzy zechcą przyłączyć się do szajki Lisicy i działać na korzyść Republiki. Poleje się krew ;]
Przewiduję 3-4 miejsca po stronie Lisicy i takoż 3-4 najemników. Zgłoszenia przyjmuję do wtorku 26.07 (ID:41).
".





Orodlin Engine, © 2007-2009 Team Orodlin based on Vallheru